Pod koniec września 2026 r. w słowackiej wsi Smolník Zakon św. Katarzyny z Góry Synaj przyjął nowych członków. Ich białe płaszcze zdobi czerwone koło z wpisanym krzyżem. W ikonografii takie koło ma jedno znaczenie: to atrybut Katarzyny Aleksandryjskiej, której według legendy miało posłużyć za narzędzie kaźni i rozpadło się, zanim spełniło swoje zadanie. Zakon datuje swoje początki na 1063 r. i wywodzi je od rodu Lusignanów. Ta data wyprzedza jednak pierwszą krucjatę o ponad 30 lat, a Lusignanowie pojawili się na Wschodzie dopiero w drugiej połowie XII w. Historycy nie znaleźli ani reguły takiej wspólnoty, ani listy jej wielkich mistrzów, a dzisiejsza struktura wywodzi się z odnowienia w 1891 r.
Historia samego znaku jest starsza od zakonu i ciekawsza od ceremonii. Od czasów krucjat do klasztoru u stóp Synaju ciągnęli łacińscy pielgrzymi, którzy z czasem utworzyli bractwo i rościli sobie prawo do rycerskości. Znakiem tej wspólnoty był krzyż wpisany w koło. Kiedy pod koniec XII w. Lusignanowie objęli tron Cypru, który utrzymali do 1489 r., na wyspie zaczęła krążyć legenda, że Katarzyna wcale nie urodziła się w Aleksandrii, tylko w Salaminie, nieopodal Famagusty. W XIV w. pielgrzymom pokazywano tam dom, w którym miała przyjść na świat, a królowie z rodu Lusignanów uznawali ją za swoją świętą krewną. Średniowieczny ród dopisał sobie do rodowodu męczennicę z IV w. — mechanizm dobrze znany każdemu, kto przeglądał cudze drzewa genealogiczne.
W Europie białe koło na czerwonym polu ma jednego bardzo znanego właściciela: Moguncję. Sześcioszprychowe srebrne koło było herbem arcybiskupstwa i elektoratu, a dziś występuje w ponad 270 herbach gmin dawnego terytorium mogunckiego. Jego pochodzenie nie zostało wyjaśnione. Najpopularniejsza legenda mówi o arcybiskupie Willigisie, synu kołodzieja, któremu przeciwnicy z pogardy malowali koła na drzwiach, a on przyjął je za swój znak. Willigis rządził jednak na przełomie X i XI w., a herby pojawiają się dopiero w XII w., więc badacze uznają tę wersję za nie do utrzymania i wskazują raczej symbolikę wozu oraz atrybut patrona katedry. Żadna z poważnych teorii nie łączy koła mogunckiego z Katarzyną.
Kilkaset kilometrów na wschód, w Raciborzu, czerwoną tarczę dzieli pół białego orła i pół białego koła. Herb ten widnieje na dokumencie z 29 września 1296 r. i w głównym zarysie przetrwał ponad 700 lat, choć barwy i szczegóły koła z czasem się zmieniały. Hipotez jest kilka. Otto Hupp widział w nim herb mówiący: w niemieckiej nazwie miasta, Ratibor, pobrzmiewa Rad, czyli koło. Według innych było to godło pierwszego wójta, jeszcze inni łączą je z legendarnym Piastem kołodziejem. Historyk Norbert Mika zwrócił uwagę na zbieżność w czasie: herb zaczyna się pojawiać, gdy pod koniec XIII w. dziedzicznego wójta zastąpiła pięcioosobowa rada miejska. Pięć pełnych szprych i pięciu rajców — to zestawienie nasuwa się samo, choć żaden dokument go nie potwierdza.
Czerwone koło na białych płaszczach w Smolníku, białe koło na czerwieni w Moguncji, białe pół koła na czerwieni w Raciborzu. Słowacka inwestytura odbyła się dwa dni przed 730. rocznicą raciborskiego dokumentu z 1296 r. Czy te koła łączy coś więcej niż wspólny język średniowiecznej heraldyki, w której koło było godłem częstym? A może to ślad ludzi, którzy wędrowali tymi samymi szlakami i nieśli ze sobą te same znaki? Przypadki, przypadki, przypadki.
A może w herbie Waszej miejscowości też kryje się koło, którego pochodzenia nikt nie potrafi do końca wyjaśnić? Dajcie znać w komentarzach.
CDN.
☕ Wsparcie dla dalszych badań: https://bit.ly/4tAMMuG
#heraldyka #Racibórz #Moguncja #Cypr #herby #historia #Lusignanowie #średniowiecze #ŚladamiPrzodków


