Najdalej na wschód, jak sięga ta linia, rzadka mutacja — ta sama, która nie pasowała do haplogrupy i pociągnęła za sobą całą serię — nie kończy się w kościach z wykopaliska. Kończy się w opublikowanej sekwencji rdzennego ludu Tajwanu: Siraya.
Siraya to austronezyjska ludność wyspy, obecna tam na długo przed chińskim osadnictwem. I to w jej materiale genetycznym siedzi ten sam marker — w gałęzi, której wspólny korzeń liczy kilkanaście tysięcy lat. Rozejście z liniami z Azji Środkowej nie następuje na poziomie ludu, tylko dużo głębiej, przy samym korzeniu gałęzi. Ten sam schemat co w Kotlinie Tarimskiej: wspólny węzeł w bardzo odległej przeszłości, osobne drogi później.
Warto od razu powiedzieć, co to znaczy, a czego nie.
Poza bazami danych udało się też porozmawiać z żyjącą osobą z Tajwanu. Ta akurat rzadkiej mutacji nie miała — ale w jej wynikach z jednego z kalkulatorów pokazał się komplet, którego nikt by tam nie szukał: Baskowie, Sardyńczycy, Saamowie. A obok nich, w tym samym profilu — trop dynastii Ming.
Baskowie, Sardyńczycy i Saamowie to w genetyce populacyjnej klasyczna trójca — trzy najstarsze, reliktowe populacje Europy, które w dużej mierze zachowały profil sprzed napływu ludów indoeuropejskich. Baskowie u podnóża Pirenejów, Sardyńczycy na swojej wyspie, Saamowie za kołem podbiegunowym. Trzy genetyczne skanseny. I ten sam zestaw wyszedł u żywej osoby na Pacyfiku.
Tu jednak ostrożnie. Baskowie, Sardyńczycy, Saamowie i Ming w jednym profilu to wynik z kalkulatora, nie z twardych danych kopalnych. To tropy, nie dowody — pokazują kierunek, ale ciężaru dowodu nie niosą. Tak samo jak w poście o Kantonie, gdzie autosomalny ślad prowadził do Światosławiczów.
Ciężar dowodu spoczywa na mutacji i na tym, gdzie ją widać. A widać ją na Tajwanie — w sekwencji Siraya, po drugiej stronie kontynentu od miejsca, gdzie zaczęła się ta historia.
W poprzednich postach dwie osie serii szły osobno. Północna — przez step i Kotlinę Tarimską. Południowa — przez Himalaje i Roopkund. Tajwan jest miejscem, w którym się spotykają: rdzenna wyspiarska linia z mutacją i europejski relikt w profilu żywej osoby, w tym samym punkcie na mapie.
Skąd to się wzięło? Pytanie centralne serii wraca — tym razem z wyspy, od której dalej na wschód jest już tylko ocean.
Następny przystanek to zejście na południe. Południowo-zachodnie Chiny, lud uznany za wymarły — dopóki badania z 2025 roku nie pokazały żyjących potomków. Lud, który swoich zmarłych chował nie w ziemi, lecz na skałach. Wiszące trumny.
CDN…
A Wy — gdyby u żywej osoby z drugiego końca świata wyszedł w wynikach komplet Basków, Sardyńczyków i Saamów, jak byście to sobie tłumaczyli? Przypadek statystyczny? Wspólny, bardzo stary korzeń? Coś zupełnie innego?

