
Jak jeden kit z Indii spina Kantończyka z linią sięgającą Mezopotamii.
Kantończyk z poprzedniego posta miał wspólnych przodków z Piastami i czarownicami z Salem — to już wiadomo. Tym razem trasa prowadzi dalej. Dwa segmenty, dwa skoki, jeden kit z Indii pośrodku — i nagle stoimy w linii, której haplogrupa wywodzi się z Mezopotamii.
Poprzedni post zamknął oś północną na Kenie Lo. Kantończyk, który szukał w sobie Azji Środkowej, a znalazł Europę Południową. Wydawało się, że jego kit powiedział już wszystko.
Nie powiedział.
Przegląd jego wspólnych segmentów poszedł dalej — nie lista osób, które dzielą z nim DNA „gdzieś”, tylko konkretne fragmenty chromosomów nakładające się w tym samym miejscu. Wyszedł jeden człowiek, którego nikt się tam nie spodziewał. Bhil z Indii. W bazie figuruje jako „Pasi”.
I tu robi się ciekawie.
Pasi nakłada się na Kena fizycznie — nie „mają wspólnych znajomych”, tylko dzielą ten sam kawałek chromosomu. Piąty chromosom. I osiemnasty.
Ten sam Pasi nakłada się — znowu fizycznie — na trzecią osobę z sieci. Drugi chromosom.
A teraz najważniejsze: Ken i trzecia osoba z sieci nie mają ze sobą wspólnego segmentu. Żadnego. Bez Pasiego nic by ich nie łączyło. To Hindus jest zawiasem. Kanton po jednej stronie, linia trzeciej osoby — sięgająca Bliskiego Wschodu — po drugiej, a między nimi jeden kit z Indii, trzymający obie strony.
To nie jest jeden kit wyrwany z kontekstu.
Sieć wokół Pasiego rozrasta się także poza matchami samego Kena — na niezależnych listach innych osób. Ken i Pasi mają wspólne matche, zupełnie nieznane z tej strony. Pasi i kolejna osoba z tej sieci — też. To nie pojedyncza obserwacja odbija się echem. To istnieje niezależnie.
Ostatecznie sieć to około dwudziestu osób: Iran, Sycylia i Malta, Skandynawia, linie Rurykowiczów i stepowe — a wśród nich jeden potwierdzony krewny z drzewa. Na drugim chromosomie, w wąskim oknie, pięć osób triangluje jednocześnie — dzieli ten sam fragment z tymi samymi ludźmi. To najmocniejszy argument, że mamy do czynienia z jedną siecią wspólnego pochodzenia, a nie ze stertą przypadków.
I Pasi nie jest samotny. Trzeci kit, znaleziony niezależnie tego samego dnia, wchodzi w to samo miejsce na osiemnastym chromosomie — dokładnie tam, gdzie nakładają się Ken i Pasi. Trzy segmenty, ten sam region, trzy niezależne osoby. To nie jest zbieg okoliczności — to triangulacja: trzy strony potwierdzają wzajemnie ten sam odcinek chromosomu.
I tu wraca Roopkund.
Trzeci klaster z himalajskiego jeziora — ten, który nie pasował do niczego w promieniu tysięcy kilometrów — był genetycznie bliski wschodniemu Śródziemiu: Krecie i Grecji. Czternaścioro ludzi, zmarłych dopiero około 1800 roku.
A w tej sieci ten sam kreteński profil wychodzi nie raz. Jeden z żywych matchy po stronie trzeciej osoby ma profil sycylijsko-maltańsko-kreteński. Do tego u samego Kena z Kantonu, już w poprzednim poście, przewijała się „Europa Południowa”. Trzy niezależne trafienia z tym samym adresem geograficznym w obrębie jednej sieci.
Ale — i to jest uczciwa część — chronologia nie składa się w jeden punkt.
Segmenty w tej sieci wskazują na wspólnego przodka sprzed jakichś tysiąca–tysiąca dwustu lat. Zmarli z Roopkund to rok 1800. Za późno, żeby być tym samym rozgałęzieniem. To znaczy, że kreteński wątek nie jest jednym przodkiem, od którego wszystko się rozchodzi. Jest powtarzającym się motywem.
To zostaje jako pytanie, nie jako teza: czy ta wschodniośródziemnomorska populacja była po prostu wyjątkowo ruchliwa w całej Eurazji — od Krety po Himalaje i po Kanton — czy raczej to jeden szlak, który wraca w kółko, za każdym razem w innym przebraniu?
Jedno jest pewne. To nie jest kilka niezależnych zbiegów okoliczności. To jeden korytarz.
Polska, Indie, Kanton — na jednej nitce, spiętej przez człowieka znanego tylko z pseudonimu.
CDN…
A Wy — macie w wynikach match z zupełnie innej części świata, który „nie ma prawa” tam być? Hindus, Sycylijczyk, ktoś z drugiego końca mapy? Napiszcie. Czasem to właśnie taki jeden zawias pokazuje, że dwie odległe linie to w istocie jedna.
