Wieś, która dała nazwisko

Statuty Łaskiego, 1506, zbiory Ossolineum we Wrocławiu

Nazwisko Sarnowski wzięło się od miejsca, nie od herbu ani urzędu — od wsi Sarnów, dawniej zapisywanej jako Sarnowo, leżącej w ziemi łęczyckiej. Dziś to niewielka miejscowość w województwie łódzkim, niczym szczególnym niewyróżniająca się na mapie. W księgach sądowych sprzed ponad sześciuset lat pojawia się w niej jednak człowiek, którego nazwisko trafiło potem do jednego z najważniejszych dokumentów w dziejach polskiej szlachty.

Nazywał się Prandota. Księgi sądowe łęczyckie odnotowują go wielokrotnie w latach dziewięćdziesiątych XIV wieku: w 1392 roku jako “Prandotha de S[arnowo]”, podobnie w 1394 i 1395, a w roku 1396 już jako “dominus… heres de S.” — pan, dziedzic Sarnowa. Potem awansuje. Spis urzędników ziemi łęczyckiej, opracowany przez historyków na podstawie zachowanych akt, pokazuje jego drogę dokładnie: podsędek łęczycki w latach 1407–1417, następnie sędzia ziemski łęczycki od 1417 do 1422. Trzy dekady od młodego dziedzica jednej wsi do najwyższego urzędu sądowego w swojej ziemi.

Rok 1422 to data, którą zna każdy, kto uczył się historii Polski w szkole. Dwudziestego trzeciego lipca, w obozie pod Czerwińskiem nad Wisłą, w drodze na wojnę z zakonem krzyżackim, Władysław Jagiełło wydał szlachcie przywilej — ten, który zakazał konfiskaty majątku szlacheckiego bez wyroku sądowego, nakazał sądom orzekać według prawa pisanego i rozdzielił urząd starosty od urzędu sędziego. Fundament, na którym zbudowano potem zasadę neminem captivabimus — “nikogo nie uwięzimy [bez wyroku sądowego]”. Prandota z Sarnowa był tam obecny przy wystawieniu tego dokumentu — nie jako anonimowy uczestnik pospolitego ruszenia, ale jako sędzia ziemski, jeden z ludzi, których obecność przy akcie miała znaczenie prawne. To zresztą jego ostatni rok na urzędzie.

Sarnów pozostał przy rodzinie na długo po nim. Rejestr poborowy powiatu łęczyckiego z 1576 roku odnotowuje wieś Sarnowo Maior jako własność Sarnowskich — piętnaście łanów, siedem zagród, dwie karczmy, młyn, dwudziestu osadników. Piętnaście łanów to, w przeliczeniu na dzisiejsze miary, mniej więcej dwieście pięćdziesiąt hektarów gruntów chłopskich podlegających opodatkowaniu — sama wieś, licząc też ziemię dworską, była większa. Blisko dwieście lat po Prandocie rodzina wciąż gospodaruje na tej samej ziemi, pod tym samym nazwiskiem. Młodsze gałęzie w tym czasie już dawno się rozeszły — po Wielkopolsce, po Kujawach, dalej na północ. Gniazdo zostało tam, gdzie było od początku.

Wśród późniejszych przedstawicieli rodu, których Niesiecki opisuje w swoim Herbarzu, jest Świętosław Sarnowski, określony w tekście przez miejsce pochodzenia — tę samą okolicę, w której leżał Sarnów. Zebrał w ręku kilka godności naraz: kanclerza gnieźnieńskiego, kanonika łęczyckiego i łowickiego, proboszcza sieradzkiego, a w 1626 roku został deputatem na trybunał koronny. Dwieście trzydzieści lat i kilka pokoleń dzieli dziedzica z 1392 roku od tego człowieka. Urzędy, tytuły i instytucje, którym akurat służono, zmieniały się z pokolenia na pokolenie. Wieś zostawała ta sama — i to ona, nie żaden z tych urzędów, dała rodzinie nazwisko, które nosi do dziś.

Trop prowadzi teraz do samej Łęczycy — do akt, które dopiero czekają na sprawdzenie w tym kontekście.

A wy — sprawdzaliście kiedyś, skąd naprawdę wzięło się wasze nazwisko? Czy też prowadzi do jednej, konkretnej wsi, którą można wskazać na mapie?

CDN.

☕ Wsparcie dla dalszych badań: https://bit.ly/4tAMMuG

#genealogia #genealogiapolska #Sarnowscy #Jastrzębiec #Łęczyca #Dalików #przywilejczerwiński #Jagiełło #szlachta #herbarz #Niesiecki #archiwa #historiaPolski #drzewogenealogiczne #ŚladamiPrzodków

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry