Kiedy w internecie szuka się pochodzenia haplogrupy mitochondrialnej V, prawie zawsze pojawia się ta sama historia: linia matczyna, która przetrwała ostatnie zlodowacenie w schronieniu na północy Iberii, a potem rozniosła się stamtąd po całej Europie, gdy lody ustąpiły. Ma to swój urok — V rzeczywiście występuje dziś z zauważalną częstością zarówno wśród Basków, jak i, zupełnie z drugiej strony kontynentu, wśród Saamów w północnej Skandynawii. Dwa odległe od siebie punkty na mapie, ta sama linia matczyna, gotowa opowieść o wielkim powrocie z południa. Tyle że ta opowieść ma coraz więcej pęknięć.
Hipotezę tę sformułowano pod koniec lat 90., a rozwinięto w kolejnych latach: V miała powstać w północnej Iberii lub południowo-zachodniej Francji, w schronieniu franko-kantabryjskim, i stamtąd zasiedlić na nowo niemal opustoszałą po zlodowaceniu Europę Środkową i Północną. Solidny, dobrze brzmiący scenariusz. Problem w tym, że gdy w 2010 roku zespół badaczy przyjrzał się temu bezpośrednio — analizując kilkaset nowych sekwencji mtDNA od Basków i Asturyjczyków, a więc dokładnie tej populacji, która miała być kolebką V — wyniki nie potwierdziły hipotezy. Więcej: populacje regionu kantabryjskiego okazały się mniej zróżnicowane genetycznie pod względem V niż inne regiony Iberii czy Europy Środkowej. To ważne, bo miejsce pochodzenia jakiejś linii genetycznej powinno być miejscem jej największej różnorodności — tam, gdzie linia istnieje najdłużej, zdążyła też najbardziej się rozgałęzić. Kantabria tej różnorodności nie ma. Wygląda raczej na miejsce, w którym V przetrwała, niż na miejsce, w którym powstała.
Drzewo filogenetyczne samej haplogrupy V daje podobny sygnał ostrożności. V wyodrębniła się z szerszej gałęzi HV, tej samej, z której wywodzi się też haplogrupa H — dziś najpospolitsza linia matczyna w Europie. Nie ma w tym drzewie żadnego zapisu geograficznego “narodzin w Hiszpanii” — jest tylko rozgałęzienie, które równie dobrze mogło nastąpić gdzie indziej, zanim potomkowie tej linii rozeszli się po kontynencie.
Starożytne DNA komplikuje sprawę jeszcze bardziej. W materiale wczesnoneolitycznym kultury Starčevo, na terenie dzisiejszej Chorwacji i Kotliny Karpackiej, znaleziono nosicieli V i jej gałęzi V6 datowanych na około 7,5 tysiąca lat temu. To pierwsi rolnicy tego regionu, tysiące kilometrów od Kantabrii, w czasie, gdy — gdyby hipoteza iberyjska była prawdziwa — V dopiero powinna docierać w te strony z zachodu. Inna gałąź, V7a, pojawia się z kolei w materiale scytyjskim, u ludów koczowniczych stepu znad Morza Czarnego z IV–III wieku p.n.e. — znowu daleko od Iberii, znowu w zupełnie innym kontekście kulturowym i chronologicznym. Nie oznacza to żadnej ciągłej trasy migracyjnej między tymi punktami — to odległe od siebie, niezależne wystąpienia różnych gałęzi tej samej haplogrupy. Ale samo to, że gałęzie V pojawiają się tak wcześnie i tak szeroko rozrzucone, każe zapytać, czy Iberia w ogóle była pierwszym przystankiem tej linii, czy tylko jednym z wielu.
Warto spojrzeć też poza Europę. Badania populacji Maghrebu opisują obecność linii z grupy V oraz pokrewnej jej HV0 w północno-zachodniej Afryce — prawdopodobnie za sprawą kontaktów przez Cieśninę Gibraltarską, sięgających czasów prehistorycznych. W tym samym kierunku wskazuje pojedynczy, na razie bardzo słaby ślad z sieci porównań DNA: dalekie i niepewne pokrewieństwo z nosicielem odmiennej gałęzi V w populacji berberyjskiej. Kilka krótkich, niejednoznacznych odcinków wspólnego DNA — za mało, żeby cokolwiek na tym budować, ale wystarczająco, by nie odkładać tematu na bok. Mapa tej haplogrupy jest szersza, niż sugeruje skupienie się na jednym regionie Europy.
Co więc łączy dzisiejszą Iberię i dzisiejszych Saamów, skoro raczej nie wspólne pochodzenie z jednego schronienia lodowcowego? Prawdopodobnie nie miejsce narodzin, tylko miejsce przetrwania — i to przetrwania różnych, niezależnych od siebie gałęzi tej samej starej haplogrupy, w populacjach na tyle izolowanych geograficznie czy kulturowo, że ich linie matczyne nie rozmyły się w większej puli genowej kontynentu, tak jak stało się to gdzie indziej. Wśród badaczy pojawia się też ostrożnie stawiana hipoteza wschodnia — że korzeni całej gałęzi HV, a więc i V, szukać można bliżej Anatolii czy Bliskiego Wschodu, skąd rolnictwo i towarzyszące mu linie genetyczne rozeszły się do Europy. To na razie możliwość, nie ustalony fakt, ale coraz trudniej ją odrzucić.
Zostaje więc pytanie, które trudno dziś rozstrzygnąć jednoznacznie: czy miejsce, w którym linia genetyczna przetrwała najdłużej i najwyraźniej, to naprawdę to samo miejsce, w którym się urodziła? A może historia genetycznego pochodzenia jest zawsze trochę inna niż historia genetycznego przetrwania — i łatwo je pomylić, jeśli patrzy się tylko na dzisiejszą mapę?
CDN.
☕ Wsparcie dla dalszych badań: https://bit.ly/4tAMMuG
#genealogia #DNA #mtDNA #haplogrupaV #Iberia #Saamowie #genetykaPopulacyjna #ŚladamiPrzodków


