W poprzednim odcinku wikingowie przyszli nad Wartę i — wbrew podręcznikowej wersji — nie usługiwali, tylko rządzili. Założyli dynastię. Jeśli to prawda, historia powinna mieć ciąg dalszy: krew, która przypłynęła z północy, powinna kiedyś na tę północ wrócić.
I wróciła. Dwa pokolenia później.
Mieszko I miał córkę. Urodziła się między 960 a 970 rokiem, z jego małżeństwa z niemiecką księżniczką Odą. W polskich źródłach nazywa się Świętosława. Ale to imię jest właściwie najmniej znaną wersją tej postaci — bo cała jej sława leży po drugiej stronie Bałtyku.
W sagach islandzkich występuje jako Sygryda, z przydomkiem Storråda — Dumna. W innych przekazach jako Gunhilda. Wydano ją za mąż za króla Szwecji Eryka Zwycięskiego, dla umocnienia relacji między państwami — dokładnie tak, jak wtedy działała dyplomacja: nie traktatem, lecz kobietą wysłaną do obcego łoża. Po śmierci Eryka wyszła ponownie — tym razem za króla Danii, Swena Widłobrodego.
I tu zaczyna się rzecz, która nadała jej przydomek ważniejszy niż „Dumna”.
Matka Królów.
Jej synowie rządzili pół Europą północną. Olaf zasiadł na tronie Szwecji. Harald został królem Danii. A trzeci — Kanut — podbił Anglię i w 1016 roku włożył koronę, którą przez chwilę nosiła połowa mórz północy: Anglia, Dania i Norwegia w jednym ręku. Wnuk Mieszka I panował nad Londynem.
Zatrzymajmy się przy tym na moment. Człowiek, którego dziś malujemy jako założyciela lokalnego, słowiańskiego państewka nad Wartą, był dziadkiem króla Anglii. Nie przez legendę. Przez córkę.
Trzeba tu postawić uczciwy znak zapytania, bo winni jesteśmy to czytelnikowi. Historycy spierają się, czy Świętosława, „dumna Sygryda” z sag i Gunhilda, żona Swena, to na pewno jedna i ta sama kobieta, czy dwie–trzy postacie zlane przez późniejszych kronikarzy w jedną. Źródła są skąpe, sprzeczne i spisane wieki po fakcie. Ale nawet w wersji najostrożniejszej zostaje rdzeń nie do podważenia: córka Mieszka trafiła do skandynawskiego domu królewskiego i z tej krwi wyszli władcy północy.
I właśnie ten rdzeń domyka wątek z poprzedniego posta.
Bo jeśli linia Piastów przyszła z północnego zachodu — jak mówi dziś DNA i groby komorowe typu skandynawskiego — to Świętosława nie jest wyjątkiem ani egzotyką. Jest domknięciem obiegu. Wikingowie przynieśli żelazo i władzę nad Wartę; piastowska córka odwiozła tę samą krew z powrotem nad Bałtyk i posadziła ją na trzech tronach. To nie była obca księżniczka na obcym dworze. To był powrót do domu — tyle że po dwóch pokoleniach i w drugą stronę.
Dlatego w oficjalnej, kościelnej wersji dziejów dynastii ona blednie. Gall Anonim, piszący na dworze Krzywoustego, o skandynawskich koligacjach milczy — a Świętosława/Sygryda znika z pierwszego planu. Piast Kołodziej z legendy jest wygodniejszy niż piastowska córka, która sadzała królów na tronach w Uppsali i w Londynie.
A jednak stała się bohaterką wielu sag i opowieści. Północ ją zapamiętała lepiej niż własny kraj.
Matka Królów. Córka pierwszego władcy Polski, teściowa i matka połowy tronów Bałtyku.
CDN.
Świętosława (ur. 960–970, zm. po 1016), córka Mieszka I, „Matka Królów”. Materiał: wystawa Muzeum Emigracji w Gdyni / familyatlas.eu.


