Co znaczy zdanie „Ruryk jest 25. pradziadkiem”, gdy pisze je serwis genealogiczny? Taki komunikat pojawia się na profilu założyciela dynastii Rurykowiczów w Geni po kliknięciu przycisku, który sprawdza związek z wybraną osobą. Wynik robi wrażenie: ścieżka z kilkudziesięciu ogniw prowadzi od współczesnego drzewa przez polską szlachtę i Piastów aż do Kijowa i Nowogrodu. Tuż pod nią stoi jednak zdanie, które łatwo przeoczyć: nie znaleziono pokrewieństwa, czyli związku krwi.
Geni szuka najkrótszej relacji powinowactwa, a więc łączy ludzi także przez małżeństwa. Opis takiej ścieżki to ciąg w rodzaju „brat żony wuja żony”, w którym kilka pierwszych ogniw to osoby spokrewnione ze sobą wyłącznie przez ślub, a dopiero ich przodkowie prowadzą w głąb średniowiecza. Ruryk nie jest więc przodkiem osoby, która kliknęła przycisk, tylko przodkiem kogoś, kto wżenił się w jej rodzinę. Ten sam Ruryk pojawia się też w zupełnie innej ścieżce, u innej osoby, prowadzącej przez amerykańską rodzinę, szkocką arystokrację i dom Vermandois do Jarosława Mądrego, tym razem jako 31. pradziadek. Dwie niezależne drogi do tej samej postaci nie dowodzą dwóch niezwykłych zbiegów okoliczności. Pokazują raczej, jak działa samo narzędzie.
Wystarczy policzyć. Po 30 pokoleniach teoretyczna liczba miejsc na przodków wynosi ponad miliard (2 do potęgi 30 to 1 073 741 824), czyli więcej, niż liczyła cała ludność Europy w którymkolwiek momencie średniowiecza. Te miejsca muszą się więc powtarzać: ci sami ludzie występują w rodowodzie wielokrotnie, a zjawisko to nazywa się zapadaniem rodowodu (pedigree collapse). Gdy tysiące drzew łączy się w jedną globalną sieć, ścieżka do któregoś z władców średniowiecznej Europy znajdzie się dla niemal każdego, kto ma w drzewie szlachtę. Pytanie nie brzmi więc, czy taka ścieżka istnieje, tylko ile jej ogniw ma źródło.
Sprawdzenie ogniwo po ogniwie daje nierówny obraz. Część dynastyczna, od Kazimierza Wielkiego przez Piastów do Rurykowiczów, ma potwierdzenia w opracowaniach. Najsłabiej wypada początek samej dynastii: to, że Igor był synem Ruryka, wiadomo niemal wyłącznie z latopisu Powieść minionych lat i z kroniki nowogrodzkiej. Historyk Donald Ostrowski stwierdza, że chronologie obu tych przekazów są błędne i najpewniej wywodzą się ze wspólnego źródła, więc nie stanowią dwóch niezależnych świadectw. Inni badacze, jak rosyjski historyk Jewgienij Pczelow, uważają, że wiadomość o pochodzeniu Igora od Ruryka funkcjonowała w tradycji ustnej już w końcu X wieku, więc spór dotyczy tego, czy była to pamięć o prawdziwym pokrewieństwie, czy późniejsza konstrukcja kronikarzy. Britannica pisze o Igorze ostrożnie, jako o domniemanym synu Ruryka, a adnotacja kuratora profilu Ruryka w Geni przyznaje, że wiarygodnym źródłem poparci są tylko Igor i bracia. Odcinek szlachecki z XVII–XIX wieku w większości nie dał się potwierdzić w otwartych źródłach. Wśród wyników znalazła się kobieta o tym samym imieniu i nazwisku co ogniwo ścieżki, tyle że z innymi rodzicami, a przy tym kobiety w serwisach genealogicznych bywają zapisane po mężu, więc matka może nosić to samo nazwisko co syn.
Najciekawsze jest ogniwo, które łączy zwykły ród szlachecki z samym Kazimierzem Wielkim. Geni czyni z pewnego rycerza herbu Nałęcz, poległego nad Worsklą, syna króla. Opracowanie o rodzie opublikowane na portalu poleskim nazywa to legendą powtarzaną w niektórych herbarzach: król miał mieć z Esterką dwóch synów, których adoptował możnowładca. Źródła znają tymczasem nieślubnych synów króla z imienia. Testament Kazimierza z 1370 roku wymienia dwóch, Niemierzę i Jana Boguszę, a zapiska krakowska z 1383 roku mówi o „synu królewskim” Janie, który obracał się wśród mieszczan i nie cieszył się szczególnymi względami. Trzeci, Pełka, występuje dopiero u Długosza, a część badaczy podejrzewa, że kronikarz pomylił imię. Ludwik Węgierski unieważnił nadania testamentowe na rzecz tych synów, a późniejszy herbarz twierdzi, że zmarli bezpotomnie. Genealogia opracowana przez Marię Jadwigę Minakowską podaje zaś jako ojca rycerza z Worskli podkomorzego czerskiego, nie króla.
Ścieżka z portalu jest więc wskazówką, od której zaczyna się sprawdzanie, a nie jego wynikiem. Dobrze policzyć, ile ogniw ma źródło, a ile trzyma się tylko dlatego, że ktoś kiedyś wpisał je do drzewa, a inni skopiowali. Ruryk może być czyimś przodkiem, ale potwierdzenie takiej tezy wymaga aktów, a nie przycisku „sprawdź pokrewieństwo”.
Jaką ścieżkę do Ruryka pokazało wam Geni i ile jej ogniw dało się potwierdzić w źródłach?
CDN.
☕ Wsparcie dla dalszych badań: https://bit.ly/4tAMMuG
#genealogia #Ruryk #Rurykowicze #Geni #ŚladamiPrzodków #drzewogenealogiczne #historia


