Ta seria zaczęła się od czegoś, co wtedy wyglądało na najsłabszy możliwy trop: pojedynczy kit w bazie porównań, z etykietą etniczną wskazującą na Mongolię i Kazachstan. Do tego hipoteza postawiona przez jednego z badaczy tej sieci — oparta wyłącznie na brzmieniu nazwiska, zestawionego z postacią z genealogii stepowej. Sama zbieżność fonetyczna nazwisk to w genealogii jeden z najzawodniejszych tropów — takich skojarzeń pojawia się mnóstwo, a zdecydowana większość nie wytrzymuje konfrontacji z danymi.
Ta jednak nie odpadła przy sprawdzeniu. Największy wspólny fragment DNA na tym kicie pokazał jedną, jedyną grupę nazwiskową — dokładnie tę z hipotezy. Nie jedną z kilku etykiet w gąszczu, nie sygnał wyłuskany z szumu. Czysty odczyt, bez konkurencji. Skojarzenie z brzmienia nazwiska i wynik z danych genetycznych, dwie zupełnie niezależne drogi, wskazały to samo miejsce.
A jednak to właśnie ten trop, rozciągnięty i sprawdzany krok po kroku, doprowadził przez kolejne odcinki do Wikinga z Bodzi, do sześciu miejsc spiętych jedną siecią administracyjną, do wąskiej linii R1b potwierdzonej dla dynastii i w końcu do R1a — tej, która u części przebadanych Piastów odbiega od reszty rodziny. Warto od razu zaznaczyć: przypisanie obu tych linii do konkretnych osób z dynastii to ustalenie zespołu profesora Figlerowicza z opublikowanego badania — wynik analizy szczątków i genealogicznej rekonstrukcji, nie zamknięty fakt bez żadnej niepewności. Tak też było traktowane przez całą serię.
Most między dwoma końcami tej opowieści prowadzi przez Arpadów — węgierską dynastię o korzeniach sięgających stepów Eurazji. Wąska linia R1a, wskazana już wcześniej w tej serii u jednego z badanych kitów, jest nadrzędnym subkladem wobec haplogrupy przypisywanej samej dynastii arpadzkiej. To nie jest tożsamość linii, tylko przynależność do tej samej, szerszej gałęzi drzewa. A samo dopasowanie, przez które ta seria dotarła do wątku arpadzkiego, to porównanie z kitem referencyjnym w projekcie badawczym — nie bezpośrednio potwierdzona linia po konkretnej, historycznej postaci. Wystarczające, żeby wskazać kierunek. Za mało, żeby nazwać to pewnikiem.
Dynastia piastowska i arpadzka stykały się zresztą nie tylko w danych genetycznych, ale i w źródłach. Mieszko III Stary, syn Bolesława Krzywoustego, żenił się dwukrotnie — najpierw z Elżbietą, córką, jak się przyjmuje w historiografii, króla Węgier Stefana II z dynastii Arpadów (samo ojcostwo bywa podawane ostrożnie, jako prawdopodobne, nie pewne), a po jej śmierci z Eudoksją, córką Izjasława II, wielkiego księcia kijowskiego z rodu Rurykowiczów. Dokładnie te dwie linie, które ta seria śledziła osobno przez kilka odcinków, zeszły się w jednym pokoleniu jednej rodziny.
Zostaje trop najdalej idący i najbardziej niepewny — ten, od którego wszystko się zaczęło. W tej samej części sieci porównań, obok sygnałów arpadzkich, pojawia się etykieta prowadząca dalej na wschód, ku dawnym ludom stepowym. Sama etykieta w bazie danych nic nie przesądza — użytkownicy nazywają swoje wyniki różnie. Mocniejsze jest to, że niezależnie od niej odzywa się tam haplogrupa Q, w literaturze populacyjnej kojarzona ze stepami Azji Środkowej. Dwa niezależne sygnały wskazujące w tę samą stronę to więcej niż przypadkowa nazwa, ale wciąż tylko kierunek geograficzny — Q jest szeroko rozpowszechniona w całej Eurazji i sama z siebie nie mówi, kim byli konkretni ludzie, którzy ją nieśli.
Ten kierunek nie jest w tych badaniach nowy. Pojawił się już wcześniej, w zupełnie innej serii i przy zupełnie innym materiale — przy Gryfie, który, jak się okazało, prowadzi raczej znad stepu niż znad morza. Ta sama teza o elicie przychodzącej ze wschodu na północ, dwie niezależne drogi dojścia. To nie dowód, ale spójność, której nie planowano.
Przed zamknięciem sprawdzone zostały dodatkowo dwie inne linie ojcowskie, obecne od dawna w tej samej sieci — żadna nie wniosła nowego wątku. Nie każdy trop prowadzi gdzieś dalej. Czasem sprawdzenie kończy się na sprawdzeniu.
Cała ta seria — od Wikinga z Bodzi, przez sześć miast spiętych jedną administracją, przez dwie różne linie ojcowskie w jednej dynastii, aż po Arpadów i daleki step — wyrosła z jednego dopasowania w bazie porównań DNA i jednego przeczucia opartego na brzmieniu nazwiska. Takiego, które równie dobrze mogło zostać zbyte wzruszeniem ramion. Nie zostało. I żaden kolejny odcinek nie dał się przewidzieć z tego poprzedniego — nie było planu ułożonego na starcie, była nitka, którą się ciągnęło.
Tu ta nitka wraca do miejsca, w którym się zaczęła. Pętla się domyka i seria na tym się kończy. Sieć porównań zostaje otwarta — ale to już będzie inna historia.
Czy jeden, pozornie przypadkowy trop w Waszych własnych porównaniach DNA prowadził kiedyś dalej, niż się spodziewaliście na starcie?
☕ Wsparcie dla dalszych badań: https://bit.ly/4tAMMuG
#genealogia #DNA #Piastowie #Arpadowie #haplogrupa #GEDmatch #genealogiagenetyczna #archeogenetyka


